Czy prawo rzeczywiście jest ważne?

Prawo musi być po dobrej stronie: bronić istot słabszych, bezradnych przed głupotą i agresją, przeciwdziałać znęcaniu się i ich wykorzystywaniu.

I prawo musi być przestrzegane.

Słabi - zarówno ludzie jak i zwierzęta - sami się nie obronią. I w pewnej mierze są prawnie chronieni. Jednak wciąż jest wiele dziedzin, wiele sytuacji, kiedy naprawdę są bezradni. Dotyczy to zwłaszcza zwierząt, które głosu nie mają i same nie powiedzą, że jest im źle, że coś je boli, że ktoś je maltretuje, zmusza do pracy nad siły.

Na szczęście są ludzie, którzy to widzą i próbują pomóc - czasem są to sąsiedzi czy przypadkowi przechodnie, czasem stowarzyszenia i instytucje powołane właśnie w tym celu. Tyle, że wymaga to często ogromu pracy i wielu wyrzeczeń. A ile razy te działania są skazane na porażkę, bo albo nie ma odpowiedniego ustępu w przepisach, albo nie ma chęci działania ze strony lokalnych władz: policji, wójta czy weterynarza?... Ile razy brakuje możliwości powiedzenia: postępujesz źle i mamy prawo oczekiwać, że to skończysz?... I ile razy chciałoby się to powiedzieć nie tylko osobom znęcającym się nad zwierzęciem, dzieckiem, kobietą, ale także tym, którzy powinni reprezentować prawo?...

Niestety, bez wparcia instytucji strzegących prawa ludzie, którzy stosują przemoc, obrońców zwierząt uważają za oszołomów, głupców, bezsilnych dziwaków.

Ludzie, którzy krzywdzą nieświadomie, z braku wiedzy lub wyobraźni, mogą zmienić podejście. Można się z nimi porozumieć, jakoś dogadać, coś wytłumaczyć. Jednak na wielu innych (myślę tu o tych, którzy używają przemocy fizycznej i psychicznej specjalnie, pomimo świadomości potrzeb i natury zwierzęcia) działa tylko wizja kary - możliwość wezwania policji czy straży miejskiej, postawienia sprawcy przed sądem, wizja wyjścia sprawy na światło dzienne, pójścia do więzienia czy zapłaty wysokiej grzywny. I gdy spotykają na swojej drodze np. ludzi z organizacji prozwierzęcych, to taka potencjalna kara zmienia w ich oczach bezradnego oszołoma, którego można wyśmiać i przegonić, w kogoś z kim trzeba się liczyć. I o to chodzi.

Aby sadysta zatrzymał wzniesioną rękę w górze, musi istnieć wyraźny przekaz społeczny i prawny: "bicie, głodzenie, zaniedbywanie, wyrzucanie przez okno, ciągnięcie za samochodem, zmuszanie do wielokrotnych ciąż itd. jest złe; jeśli to zrobisz, zostaniesz ukarany". Dobre - niekoniecznie surowe, ale czytelne i przede wszystkim egzekwowane - prawo przynajmniej w pewnym stopniu jest w stanie samym swoim istnieniem zapobiegać niegodziwościom. A jeśli nie, to cóż, należy zrobić to, do czego zostało stworzone: ukarać przestępcę. Trzeba jednak stworzyć odpowiednie podstawy - ustawy, przepisy. I trzeba zmusić służby państwowe do podejmowania konkretnych, wynikających z nich działań.

Dlatego zapraszam wszystkich do podpisywania projektu nowej ustawy o zwierzętach opracowanego przez Koalicję dla Zwierząt. Więcej na jego temat można przeczytać także tutaj.

Wszystkim zbrodniom nie zapobiegniemy, jednak dobre prawo to solidne narzędzie, które da nam szansę, aby życie nasze i naszych zwierząt stało się bezpieczniejsze, spokojniejsze, lepsze.

kabanta

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com