Kleszcze - brrr

Kiedyś mówiło się, że kleszcze są tylko na Mazurach, że tylko w lasach i na łąkach... - to już dawno nieprawda. Teraz kleszcze są wszędzie. Niektórzy mówią, że kleszcze lubią ciepłe i słabiej zarośnięte miejsca na ciele - pachy, pachwiny... Z mojego doświadczenia kleszcz może być wszędzie, nie zauważyłam wyraźnej zależności - ja akurat najczęściej znajduję je na psim karku, łopatkach, bokach - miejsca dość mocno zarośnięte, zazwyczaj wysoko nad trawą (psisko spore), czyli zupełnie wbrew zasadom. Znam przypadki, gdy kleszcz przyczepił się między poduszkami łapy! Do tego wszyscy producenci preparatów uprzedzają, że żaden z nich nie daje 100% zabezpieczenia... Wniosek? Stosować preparaty przeciw kleszczom i oglądać, oglądać i jeszcze raz oglądać, każdy kawałek psiej skóry.

Preparaty:

Występują w postaci obroży, kropli, sprayu. Zwykle dla psów krótkowłosych stosuje się raczej obroże, dla długowłosych krople. Wielu wetów zaleca stosowanie obu zabezpieczeń.Spray nadaje się dla psów krótkowłosych (jednak ja polecałabym obroże), a najbardziej przydatny jest według mnie jako uzupełnienie zabezpieczenia gdy pies dużo pływa lub biega po chaszczach - wtedy warto dodatkowo psu popsikać "podwozie" i łapy.

Nie ma na razie obiektywnych testów, który z nich jest lepszy. Ja np. stosuję krople Fiprex, popularny jest też Frontline, Advantix, ostatnio pojawił się Fipryst... Niektórzy stosują preparat na stonkę Regent 200SC (podobno z rewelacyjnym skutkiem, zawiera fipronil, tak jak niektóre inne krople). Obroże to m.in. Kiltix, Preventic...

Nie będę doradzać, co wybrać - wystarczy wrzucić w google hasło "preparat na kleszcze". Powiem tylko, że trzeba przestrzegać zaleceń: dobierać odpowiednią ilość preparatu do wielkości psa, oraz pilnować częstotliwości stosowania. I przede wszystkim... tak, oglądać, oglądać, oglądać. I obserwować zachowanie psa.

haczyk - nie ściska kleszcza

Co zrobić, gdy jednak kleszcz się wbije?

Podstawowa zasada: niezależnie od wybranej metody usunięcia kleszcza nie ściskamy odwłoka, bo wtedy kleszcz wypuszcza ślinę, która może zawierać te paskudy, których chcemy uniknąć: babeszje, borelie. Dlatego zdecydowanie odradzam usuwanie kleszcza palcami. Nie posypujemy mąką, nie polewamy olejem... z tego samego powodu: bo kleszcz ratując się może wymiotować zakażoną śliną w ciało zwierzaka.

Druga zasada: łapiemy kleszcza za głowę jak najbliżej ciała zwierzęcia, żeby nie urwać samego odwłoka - zostawienie głowy w ciele grozi poważną infekcją.

Czym? Można to zrobić wąską pęsetą, chwytając kleszcza za głowę, z boku (trzymając pęsetę równolegle do ciała psa). Są w sprzedaży specjalne chwytaki wyglądające jak długopis - po naciśnięciu wysuwają się specjalne chwytaki, którymi można złapać kleszcza. Ja stosuję przedstawione na zdjęciu haczyki - sprzedawane w komplecie 2 szt. w różnych rozmiarach, więc pasują niezależnie od wielkości kleszcza, wymagają tylko odrobiny wprawy przy wykręcaniu. Ogólnie chodzi o to, żeby złapać kleszcza jak najbliżej ciała... wiem, powtarzam się. Ale to ważne.

Ostatnio pojawił się specjalny preparat TIC-OFF, którym spryskuje się kleszcza, co powoduje wycofanie narządu gębowego kleszcza, odczepienie się go od ciała psa i jednocześnie zabicie kleszcza. Jak pisze producent na swojej stronie: "Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę rekomenduje preparat tic-off jako jedyny obecnie dostępny w Polsce środek do nieinwazyjnego usuwania kleszcza z ciała nosiciela". Według mnie brzmi to bardzo interesująco!

Czy pies został zakażony? Co wtedy?

Nie każdy kleszcz jest nosicielem chorób. Objawem charakterystycznym zakażenia jest rumień na skórze w miejscu ukąszenia. Zmienia się zachowanie zwierzaka - staje się apatyczny, traci apetyt, zainteresowanie otoczeniem. Pojawia się krwiomocz (mocz ma zabarwienie brązowe), gorączka, wymioty, biegunka... Wiele zależy od stadium choroby.

Jeśli masz jakiekolwiek podejrzenia, że twój pies zachorował na babeszjozę, zgłoś się natychmiast do weterynarza, który zrobi odpowiednie badania krwi. Należy pamiętać, że tuż po ugryzieniu choroba raczej jeszcze nie jest na tyle rozwinięta, aby "wyszła" w badaniach (można dostać wynik fałszywie ujemny) - dlatego nie ma sensu lecieć na badanie tylko dlatego, że znaleźliśmy wbitego kleszcza, a zwierzak zachowuje się normalnie, jest radosny, ma apetyt i chłodny nochal... Jednak czas gra tu bardzo istotną rolę, dosłownie liczą się godziny, dlatego zauważając jakiekolwiek niepokojące objawy, niezależnie czy to jest noc, weekend, czy chcemy iść do pracy - należy zgłosić się na badanie.

Lekarz podaje leki przeciw babeszjozie (wysoko toksyczne, lecz niezbędne dla zabicia pierwotniaka), oraz leki wspomagające nerki, wątrobę, przeciwgorączkowe, oraz kroplówki nawadniające organizm. Często wymagana jest hospitalizacja,w cięższych przypadkach nawet transfuzja krwi.

Należy pamiętać, że babeszjoza jest bardzo poważną chorobą - nawet leczona może prowadzić do śmierci! Zaś nie leczona, leczona nieprawidłowo lub zwlekanie z podjęciem leczenia, to jest po prostu wyrok dla psa.

Informacje o chorobach odkleszczowych w dziale Zdrowie.

Dobrze opracowana strona o babeszjozie.

kabanta

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com