historie prawdziwe - z życia wzięte

... czyli jak wygląda życie z psem pod jednym dachem

Tutaj zbieram opowieści, listy, anegdoty od znajomych, czytelników... o tym, jak żyje się z zwierzętami pod jednym dachem - skąd się biorą w naszych domach, czym zaskakują, czym zachwycają, czym niepokoją.

Czasem będą to opowieści radosne, czasem smutne, a czasem pełne porad - wierzę, że wszystkie ciekawe zarówno dla osób doświadczonych, jak i dla tych, które jeszcze nie wiedzą, czy chcą mieć żywe zwierzę w domu.

Historia Torresa

wtorek, 13 marca 2012

Zauważyłam go w Swarzędzu na imprezie poświęconej adopcji. Stał wystraszony, z pokulonym ogonem :(( Myślałam, że mi serce pęknie. To było chyba tydzień przed wigilią Bożego Narodzenia. W domu miałam już 2 psy (suczkę i pieska) oraz 2 koty. Wiedziałam, ze nie mogę go zabrać ze sobą. Pojechałam na tę imprezę z fundacją Głosem Zwierząt, pomóc zebrać pieniądze, oraz namawiać ludzi do przygarnięcia pieska.

 

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej: Historia Torresa

   

O życiu w stadzie

poniedziałek, 21 listopada 2011

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z nowym artykułem w dziale ZANIM KUPISZ PSA/historie z życia wzięte - "O życiu w stadzie".

Ten dział ma dla mnie szczególne znaczenie - zawiera opowieści ludzi, których poznałam właśnie dzięki psom, dzięki tej stronie - a opowiada o codziennym życiu z psami. Te historie opowiadają o naszej codzienności, problemach i przyjemnościach... Myślę, że właśnie one najbardziej pomogą podjąć decyzję o wprowadzeniu psa do swojego domu.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej: O życiu w stadzie

   

Sonia - cieszy mnie jej uśmiech...

sobota, 16 kwietnia 2011

Sonia ma może 10 lub 12, 14 lat. Jest już staruszką cierpiącą na wiele psich, suczych dolegliwości. Problemy z pęcherzem stały się naszym wspólnym utrapieniem - ona zażenowana, gdy popuści, ja regularnie pilnująca podkładów, piorąca legowisko.

Sonia 3-4kg nieszczęścia, które 8 lat temu w deszczowy listopadowy wieczór stanęło pod drzwiami tarasowymi. Nie pierwsze to były odwiedziny błąkających się zwierzaków - i tym razem zaprosiłam to "nieszczęście" na miskę ciepłej zupy. Wręcz wczołgała się z podwiniętym ogonem i wzrokiem wbitym w podłogę, ale zawartość miski była nie do pogardzenia. Zostawiłam ją samą, by mogła spokojnie zjeść. Nie patrząc mi w oczy, piszcząc zażądała wypuszczenia i wypuściłam ten trzęsący się szkielecik na dwór.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej: Sonia - cieszy mnie jej uśmiech...

   

Historia Żabki - etap pierwszy

poniedziałek, 28 lutego 2011

Żabka (kupka nieszczęścia) trafia do domu.

Podobna do Parson Russell Teriera posiada bardzo wiele jego cech. Osoby niezorientowane często ją myliły, a wręcz nie odróżniały od jej rasowej koleżanki, młodszej o co najmniej 5 lat.

Żabkę znaleźli dobrzy ludzie w czerwcu 2000 roku w lesie lub na wsi bardzo zmasakrowaną, wręcz w stanie agonii. Najpierw trafiła do weterynarza, uznał on, że psinka nadaje się tylko do uśpienia. Z powodu licznych obrażeń i wycieńczenia nie dawał jej żadnych szans na przeżycie nawet jednej nocy! Na szczęście ludzie, którzy ją znaleźli postanowili, że będą tę "bidę" ratować za wszelką cenę, a ona pokazywała, że bardzo chce żyć. Nie mogli jednak trzymać jej u siebie, więc Żabka trafiła do domu Pani Ewy. Tam została poddana leczeniu i była oswajana z człowiekiem, bardzo się bała. Wielu moich znajomych wiedziało, że chciałabym mieć psa, gdy dowiedzieli się o suni, skontaktowali mnie z Panią Ewą i tak w połowie lipca trafiłam do domu, gdzie przebywała Żabka. Przyjechałam pod dom z ogrodem, otworzyła mi Pani Ewa, jednak nie było przy niej żadnego psa. Powiedziała, że jeżeli Żabka mi się nie spodoba to absolutnie nie muszę jej brać i żebym miała świadomość, że ona jest jeszcze w strasznym stanie. Ustaliłyśmy wiele szczegółów i wreszcie wypuściła Żabkę z domu. I...

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej: Historia Żabki - etap pierwszy