Dom Tymczasowy "Przygarnij nas" prosi o pomoc!

 

W imieniu Joasi serdecznie proszę o wsparcie dla jej podopiecznych. Oto Jej apel:

WITAM SERDECZNIE!!!!

Nazywam się Joanna Bućko i niektórzy już mnie znają... Mieszkam w Sokółce k/Białegostoku czyli na tzw. krańcach wschodnich, o "rzut beretem" od granicy z Białorusią; w miejscu gdzie - jak mówią - "nawet wrony zawracają". Bezdomnym zwierzętom pomagam od najmłodszych lat...

Jak zaczynałam - wielu z Was nie było jeszcze na świecie :)))

Mój dom tymczasowy nazywa się "Przygarnij nas". Nie jestem fundacją,stowarzyszeniem czy inną organizacją. Jestem osobą prywatną i przez długie lata dawałam sobie radę sama, nie prosiłam nikogo o pomoc finansową. Jednak w 2010r. moja sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. Teraz nie jest lepiej - jest nawet jeszcze trudniej... Ubyło dochodów, ale za to przybyło zwierzaków pod moim dachem jak i ogólnie pod moją opieką. Na chwilę obecną mam ich pod opieką ok. 60, a nie mam stałej pracy i działam sama.

Część zwierzaków szukających domów: http://www.przygarnijnas.pl/

i tu warto zajrzeć: http://www.facebook.com/pages/PRZYGARNIJ-NAS/331845883503306?sk=photos

Niektóre z moich zwierzaków do adopcji na facebooku:

**Mirabelka: http://www.facebook.com/events/263503493765129/

**Agatka: http://www.facebook.com/events/415740955138232/

**Suczki spod szkoły: http://www.facebook.com/events/146394775499446/

**Niunia, Funia i maluszki: http://www.facebook.com/events/282857128480208/

**Nero: http://www.facebook.com/events/233564803389140/

**Bezo: http://www.facebook.com/events/277670868988983/

Wydarzenie pomocowe na facebooku:

Chciałabym pokazać Wam w "pigułce" mój dom tymczasowy, zwierzęta pod moją opieką i moje problemy z jakimi się borykam w zasadzie w pojedynkę... Jest mi bardzo ciężko chociażby ze względu na środowisko w jakim przyszło mi żyć i działać - nie ma tu żadnej organizacji pro zwierzęcej, żadnej fundacji... nie ma tu nawet oddziału TOZ-u a ludzie mało życzliwi - delikatnie mówiąc...

Moje miesięczne wydatki na utrzymanie zwierząt sięgają średnio 3000 zł. Są jeszcze większe jeśli trafi się kot czy pies chory bądź po wypadku - dodatkowe koszta to sterylizacja kotek i suczek, które muszę dowieźć do weta 42 km (w jedną stronę) - właściwie tak naprawdę to nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć ile wydaję miesięcznie na zwierzęta... wiem, że to są tysiące. W jednym może to być 2000zł ale za to drugim miesiącu może to być już nawet 5000zł...a ja - jak już wspomniałam - nie mam stałej pracy.

Potrzebna pomoc:

- w adopcjach, proszę o pomoc w szukaniu nowych domów stałych i tymczasowych;

- rzeczowa: jeśli ktoś zechciałby wspomóc moje zwierzaki rzeczowo - np.w postaci karmy czy innych akcesoriów - będę bardzo bardzo wdzięczna!!!  Przyjmuję też fanty na bazarki, oraz starą pościel, pledy, ręczniki, koce, kapy a także niepotrzebną Wam już odzież.

- finansowa: proszę także o wsparcie finansowe na leczenie i utrzymanie zwierzaków przebywających pod moją opieką.

LICZĘ NA WASZĄ POMOC I WSPARCIE!!!!!

mój adres:

Joanna Bućko
ul.Białostocka 61
16-100 Sokółka
nr konta 62 1470 0002 2447 9633 8000 0001
dopisek: "Na DT"

paypal: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

link do rozliczeń: http://www.facebook.com/note.php?saved&&note_id=439809762737522

wydarzenie dla akcji pomocowej: https://www.facebook.com/events/479679215392238/

POMÓŻCIE ASI POMAGAĆ!!!

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com